Hello darkness, my old friend


Skończyły się wakacje, a wraz z nimi skończyło się wiele innych spraw, które mogłyby trwać i nikt nie miałby nic przeciwko. W tych okolicznościach skończyłem się lenić i muszę was zasypać tekstami, żebyście mogli zakopać się w kocu i poczytać o moim życiu w chłodne, jesienne wieczory. Bo przecież to takie interesujące.

Czytaj dalej

Reklamy

Ludzie, których nienawidzę


Sobotnie popołudnia powinno się spędzać na leżaku ustawionym na balkonie. Przynajmniej tak spędzam je w mojej malowniczej pod radomskiej wiosce, która zapewnia mi ciszę i spokój. Tylko czasami ktoś mi tę sobotę spierdoli…

Czytaj dalej

Chlebem, szynką i solą


Wróciłem. Tu i do kraju, znaczy. I nie wiem, który powrót jest dla was wszystkich ważniejszy… Ostatni miesiąc życia spędziłem na nadgodzinach, zabieganiu i pakowaniu i rozpakowywaniu i jeżdżeniu i wszystkim, co totalnie zżera chęci do życia, a do pisania tym bardziej. Tym razem jednak siedzę na balkonie, bawię się starą maszyną do szycia marki singer, z której zrobiony jest mój stolik, a która wkurwiająco skrzypi, ale dziś mi to nie przeszkadza. No więc…

Czytaj dalej

Rudość, nie radość


 

Ostatnimi czasy mam dziwne uczucie bycia prześladowanym przez rudość. Rdzawy kolor atakuje mnie dosłownie z każdej strony, a mnie brakuje pomysłów, jak się przed nim bronić… Dlatego postanowiłem się tym nie przejmować, bo w końcu gniew rudzi, to znaczy rodzi, przemoc. Uwaga! Post zawiera spory procent rudości. I jeszcze większy procent ironii.

Czytaj dalej

Zapiski z ostatniej ławki


Każdy z nas miał w klasie osoby, które miały „kosę” z nauczycielami. Podobno każdy też uwielbiał tych ludzi, bo dzięki nim zawsze było, z czego się pośmiać. Nie wiem, czy byłem aż tak wielbiony, ale jak każdy typowy przedstawiciel niepokornych miałem swoje zatargi i patrząc na nie z obecnej perspektywy, mam ochotę zaśpiewać jak Krzysztof Krawczyk: nie żałuję nic.

Czytaj dalej