Dlaczego Brytyjczycy nie mają nas w dupie?


Nie dałem rady. Cejrowski musi zaczekać, bo znów przygnało mnie do klikania literek. Wybacz mi, nasz kochany, bosy przyjacielu, ale są rzeczy ważne i ważniejsze. Twój fan Cię zostawił, żeby wrócić do swoich fanów. Ale nie martw się, bo będzie pisał – poniekąd – o podróżach, a dokładniej ich braku.

 

Wielkimi krokami zbliża się oficjalne wprowadzenie Brexitu. W telewizji i w gazetach straszą, że Polaków razem z całą resztą cudzoziemców wywiozą na taczkach, powrzucają do Tamizy, a w gorszych przypadkach do Morza Irlandzkiego. Oczywiście, zamiast w pospiechu szukać na eBayu kostiumu płetwonurka, kupiłem sobie popcorn i przegryzam, śmiejąc się głośno, ze wszystkich panikarzy. A tych — uwierzcie mi — nawet na samej wyspie jest od groma. To zaskakuje mnie najbardziej, bo znając realia życia tutaj, widząc to, co się dzieje i doświadczając tego osobiście, wciąż trzęsą portkami i biadolą. Niektórzy nawet wyrobili sobie paszporty, a kiedy mówisz, że lecisz do Polski, przestrzegają Cie, że mogą Cię nie wpuścić z powrotem. Jednym słowem strach został zasiany, machina ruszyła, a tymczasem…

Tymczasem przecież te same media, które ostrzegają nas przed gniewem Anglików, głosząc proroczo: Anglicy już nas nie chcą, bo zabieramy im pracę! W następnym newsie sprzedają informację o zbawieniu ze wschodu — Ukraińcy ratują nasz rynek, bo przyjeżdżają do pracy. Pracują za mniej, nie marudzą, nie wybrzydzają, po prostu idą i robią. Bo potrzebują. I naprawdę zabawnie to wygląda, kiedy człowiek widzi, że ktoś nie dostrzega, jak blisko siebie znajdują się obydwie sytuacje.

Tak się składa, że byłem wczoraj u Petera. Taki znajomy z pracy odwoził mnie do domu po meczu (regularnie kopię Anglikom tyłki na hali, nie pomagają im nawet koszulki Rooneya. Husaria!) i zaprosił na chwilę, bo musiał poczekać na żonę. Tak, w tym kraju facet czeka, aż żona odstawi mu auto i pozwoli gdzieś pojechać. Oczywiście żartuję, Peter po prostu nie ma jaj i sam to, z dumą zresztą, mówi. Skoro już odeszliśmy od tematu, to muszę jeszcze wspomnieć, że Piotrek ma dwa wielkie psy. Mówiąc wielkie psy, mam na myśli NAPRAWDĘ OGROMNE BYDLAKI. Nie lubię przeklinać, ale nie potrafię inaczej opisać ich rozmiaru niż w chuj wielkie. Chyba już rozumiecie, jakich są wielkości. Dodatkowo trzyma je w tak malutkim domku, że nie mogą przejść razem, obok siebie (łapa w łapę?) korytarzem. Doprawdy, nie dziwię się, że Bóg się zlitował i oddzielił Anglików wodą od Europy, bo nie przetrwaliby ani jednej średniowiecznej wojny. W każdym razie poznałem się z żoną Petera, nie było w tym nic szczególnego, typowo angielska poznawajka, podczas której z ust nie schodził jej wielki uśmiech, mam na myśli NAPRAWDĘ WIELKI, nie lubię przeklinać, ale nie potrafię go inaczej opisać niż w chuj wielki. Chyba już rozumiecie, jakich był wielkości. Przyzwyczaiłem się już do angielskiego uśmiechu w stylu u-mnie-wszystko-okej-poza-tym-że-zjadłam-przed-chwilą-kilogram-dragów. I coraz mniej wątpię w to, że jednak ich nie zjadają.

– Wszyscy pracujecie w piekarni? – zapytała, wciąż dając nam do zrozumienia, że wszystko u niej okej, poza tym, że zjadła przed chwilą kilogram dragów. A my potulnie kiwnęliśmy głowami. Tak, zapomniałem, że było jeszcze dwóch Anglików, również czekających na podwózkę, co stanowi ważny element historii. Chyba zaczynam wierzyć w sklerozę, którą regularnie wmawia mi pewna osoba. Wiem, że to czytasz. No więc przytaknęliśmy.
– Podoba wam się tam?
Tutaj Anglicy znacząco zaprzeczyli, ruszając głowami.
– Tak, jest okej. – powiedziałem ja.
– serio? Podoba Ci się tam? – pierwszy raz nie wyglądała, jakby zjadła kilogram dragów.
– Jasne, jest w porządku.
– No tak, przyjechałeś z Polski, więc pewnie obojętnie co jest dla Ciebie lepsze.
I wszyscy zaśmiali się jak po kilogramie dragów.

Okej, pomyślicie, że powinienem się obrazić, za rasistowski żart z mojej narodowości itd. Po pierwsze: ja się nie obrażam, po drugie, przecież Mary (chyba Mary, mam skłonności do zapominania imion) trafiła w samo sedno sprawy. Wiecie, dlaczego Anglicy nie mają nas w dupie? Bo bez nas byliby w dupie. Niejeden raz już wspominałem tu jaka jest ich mentalność. Większość Anglików w tej fabryce przez dwanaście godzin marudzi i płacze, że chcą już wyjść do domu. Tak, dwanaście godzin w piekarni to długa i męcząca praca. Właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Im się nie chce. Przyjdzie Polak i zrobi za nich. Może to krzywdzące, ale nie czujcie się urażeni, to dobrze o nas świadczy. Poważnie, będąc tu, zacząłem jeszcze bardziej szanować swoje pochodzenie i być dumnym z tego, kim jestem. Bo my, owszem, pokombinujemy, posciemniamy, ale koniec końców — wypadniemy lepiej od Anglików. Koniec końców — nie pójdziemy do domu w środku zmiany. Koniec końców — będziemy zasuwać bez grymasu, bo wiemy, że dla nas taka praca to szansa, żeby się wybić ponad przeciętną. Przykro mi natomiast mówić o Anglikach, że w tej przeciętnej się zatrzymali chyba na dobre. Ambicja Brytyjczyków sięga czasami ujemnego poziomu, ale o tym już w innym poście.

Dlatego moi kochani — oni nas nie wykopią. Ba, znalazłem nawet w mediach (!) jeden tekst, w którym angielski właściciel fermy mówi wprost: to ciężka, fizyczna praca, której Brytyjczycy nie chcą wykonywać. Niestety nie jest do końca prawdziwy, bo został napisany pod tezę — głosowali za wyjściem, bo nie chcą nas tu widzieć. To nieprawda. W Anglii bezrobocie jest obecnie na najniższym poziomie w historii, ale wciąż brakuje rąk do pracy. Wskaźnik wakatów (stosunek liczby wolnych miejsc pracy do całkowitej liczby miejsc pracy) w UK jest jednym z najwyższych w Europie i wynosi 2,5%. Więcej wakatów mają jedynie Czesi, Belgowie i Niemcy. Dla porównania w Polsce jest to 0,7%. O różnicach płacowych lepiej jednak nie będę wspominał. W każdym razie każdy, kto zna Anglię od wewnątrz, wie, jak wielki wpływ na rynek pracy mają przybysze z Europy. Z Europy — to ważne, bo muzułmanie (bądź też popularnie, ciapaci) zwykle się opierdzielają, dlatego też w Anglikach więcej jest niechęci do nich, niż do nas. Tak, w tym przypadku można faktycznie stwierdzić, że Brytyjczycy opowiedzieli się za Brexitem, żeby angielscy policjanci pilnujący granic mogli odetchnąć z ulgą.

Dlaczego angielskim policjantom potrzebny jest odpoczynek? Prawo Wielkiej Brytanii gwarantuje pomoc każdemu, kto postawi stopę na brytyjskiej ziemi. Prowadzi to do komicznych sytuacji, w których stróże graniczni wynoszą wszelkiej maści Syryjczyków itp. niczym małe dzieci — hop, pod pachę i poza naszą ziemię. W ten właśnie sposób biedni faceci, którzy mieli całkiem fajną i luźną pracę, zmuszeni zostali do dźwigania dorosłych chłopów całymi dniami.

W każdym razie, jako Polak nigdy nie poczułem się tutaj niechciany. Jasne, nie jestem traktowany na równi z „rdzennymi mieszkańcami” w pracy, ale kto oczekuje, że będzie miał ulgi i fory w każdym miejscu na ziemi, jest naiwny i głupi. Oczywiście są pewnie ludzie, którzy widząc Polaków, automatycznie dostają białej gorączki, tyle że to zostało wyolbrzymione do niebotycznej skali. Podejrzewam, że gdyby w Anglii media informowały o każdym Brytyjczyku, który dostał w mordę po pijaku w ciemnej uliczce w Krakowie, myśleliby tu, że w Polsce mamy jakąś brytolofobię.

A moi koledzy z pracy lubią słuchać o Polsce. Krainie absurdu, jednak nie tak bardzo różnej od ich ojczyzny. Ale o tym też innym razem. Lubią żartować z samych siebie, tak samo, jak z nas. Mam szafkę w szatni nad Kylem, obok mnie jest jeszcze kilku Polaków, więc przebieramy się zwykle w jednym miejscu. Wychodzimy z pracy, świeżo po głosowaniu o Brexicie. Kyle nie może dojść do szafki.

– Pieprzeni imigranci, nawet drogę do szafek nam blokują.

I każdy się śmiał. Bo grunt, to mieć dystans do samego siebie.

Aha, propo szafek. Nade mną szafkę ma Karl, któremu ktoś wysłał ostatnio jednoznaczny komunikat.

karl
Na szczęście, nikt nie skierował swoich podejrzeń na imigrantów, więc tym razem mi się upiekło… 🙂

 

 

Reklamy

13 uwag do wpisu “Dlaczego Brytyjczycy nie mają nas w dupie?

  1. Mieszkam w UK od 5 lat i potwierdzam u mnie w pracy również jest wielu Polaków płaczących i zastanawiających się co dalej zwłaszcza, że pobrali tu kredyty na domy. A ja? Ja się z tego śmieję bo właśnie między innymi przez te domy ich stad nie wyrzucą bo kto im to spłaci? Kto za nich będzie zapierdalał po fabrykach, polach itd?

    Polubione przez 1 osoba

    • To jest zdecydowanie najlepsze – ktos wziął kredyt i zastanawia się co dalej. No tak, przecież w interesie banków jest pozwolić wszystkim odejsc bez spłaty. Cudowna logika myslenia.

      Lubię to

  2. Masz lekkie pióro, świetnie się czyta. Myślę, że Polacy mają dużą zdolność do adaptowania się w danej rzeczywistości. Chyba tak zostało nam przekazane – ciężka praca popłaca i za darmo to można dostać w… Polak po prostu potrafi – legenda polskiej „złotej rączki”, taki Pan, nazwijmy go Janusz, który zrobi coś z niczego. Fizycznej pracy się nie boi, ale też i zagada, załatwi, jak czegoś nie umie to się zaraz douczy. Jeśli chce, bo jak się komuś z góry już nie chce, no to wiadomo 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Dziękuję, miło mi! Inna sprawa, że Polacy po prostu myslą. Niby banał, ale patrząc po mojej fabryce… Anglicy czasami wybierają kompletnie bzdurne rozwiązania, przez co wszystko im się sypie. Niejeden raz już trzeba było ich „oswiecić”.

      Lubię to

    • Myslę, że u nas jest to trochę bardziej złożone. Ukraińcy wykonują prace, których Polakom nie chce się wykonywać za takie pieniądze. Ukrainiec nie dostanie umowy, a i tak zapłacą mu mniej. Polak musi mieć umowę, więc koszty rosną, ale to już zasługi rządów. W Anglii mimo wszystko praca na czarno nie jest aż tak popularna.

      Lubię to

  3. Fajnie się czyta, ale nie do końca się z tobą zgadzam. Przede wszystkim największym problemem, tak jak zauważyłeś są nie Polacy a „ciapaci”. Niestety, spora ich część stała się brytyjskimi obywatelami już dawno temu, a że mają w zwyczaju rozmnażać się jak króliki, to wykopanie ich z Anglii jest niemożliwe i tak naprawdę, choć Anglicy o tym wiedzą, tym gestem rozpaczy próbują ratować swój kraj. Promiennie mówisz, że nie wykopią, bo kto będzie robił, ale rok temu słyszałam również, że nie ma szans, aby zagłosowali za Brexitem. I tak jak wtedy i tutaj można się pomylić. Słusznie zauważasz, że najbystrzejsi to oni nie są, więc jest jednak powód, aby się obawiać o ich decyzje. Owszem, część z nich obawia się Brexitu, bo nie będą mieli pracowników, ale najwyraźniej jest ich mniej niż tych, którzy Brexitu zdecydowanie chcą. I na koniec chciałabym też zauważyć, że uprzedzenie do Polaków wynika nie z narodowości, ale z faktu, że większość Polaków zamyka się w „polskich slumsach”, gdzie wśród rodaków mogą rozmawiać po Polsku. Nie chcą się uczyć języka i chyba to Angoli najbardziej irytuje.

    Polubione przez 1 osoba

    • Głosowania i konsekwencji nie można łączyć, bo głosował naród, a ewentualną decyzję o „wyproszeniu” z kraju Polaków podejmie rząd, więc tutaj – na szczęscie – głos należy do rozsądnych. Na pewno nie zniszczą gospodarki takim ruchem. Co do reszty pełna zgoda. Zwłaszcza z tymi Polakami – to jest duży problem. Przykładowo nawet u nas w pracy, dogaduje się z nimi, więc jestem dla nich „w porządku”, ale jak ktos nie mówi po angielsku to nie może liczyć na większą sympatię.

      Lubię to

  4. Fajnie piszesz, masz bardzo dobry styl. Przyczepię się tylko do słowa „ciapaty”. Po pierwsze jest obraźliwe, a po drugie jest kiepskie. Można mieć swoje zdanie na temat imigrantów z innych kręgów kulturowych, można, a nawet trzeba ich krytykować, niech będzie w ostrych słowach, ale wyrażać się o nich pogardliwie, szczególnie, gdy się jest blogerem, jest słabe. Widać, że znasz się na brytyjskiej rzeczywistości, piszesz o niej z fajnej perspektywy. Myślę sobie – o, ciekawe – czytam dalej, a tu zgrzyt. No ale tylko jeden, a tekst dobry.
    Nawiasem mówiąc, mieszkam w Hiszpanii i nie ma dnia, żeby ktoś z UK wystraszony brexitem nie pytał, jak tam, życie wygląda i gdzie się przeprowadzić.
    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  5. Bardzo fajny tekst. Super napisany, przeczytałam z uwagą! No i właśnie tak to jest, że media wszystko napędzają. Trzeba wiedzieć swoje a nie ślepo poddawać się informacjom płynącym z każdej strony 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s