Najciekawsza płyta 2016: Miasta Krzywych Wież


Zadaliście sobie kiedyś pytanie, czego oczekujecie od muzyki? Przesłucham w swoim życiu tysiące płyt, w minionym roku ponad sto pięćdziesiąt i zawsze oczekiwałem jednego — jakości. Jakość to coś, na co składa się tysiąc różnych czynników. I właśnie te tysiąc czynników odnajduję, kiedy włączam Miasta Krzywych Wież.

Nie jestem recenzentem muzycznym, ale z racji faktu, że lubię się z wami dzielić muzyką, którą lubię — czy to na fanpejdżu, czy to pod każdym postem, wrzucając tak zwane „soundtracki”, postanowiłem otworzyć dział muzyczny na blogu. Nie ma lepszego momentu na rozpoczęcie jego działalności niż okres wszelakich podsumowań minionych dwunastu miesięcy. Zamiast wrzucać ranking, w którym zdawkowo gadam sobie o paru płytach, podzielę się z wami projektem niezbyt znanego człowieka — Golina. Najciekawszy album 2016 roku — Miasta Krzywych Wież.

Lubię rap, który zaprzecza stereotypowemu poglądowi na kulturę hip-hopu. Taki, który pokazuje, że nie zamyka się ona w kręgu łysych dresiarzy posługujących się slangiem ulicznym, których jedyna myśl społeczna zamyka się w zdaniu „jebać policję”. Ku waszemu zdziwieniu — tak, taki rap istnieje. Jeśli szukacie muzyki, w której można znaleźć głęboki przekaz, która zachęci do poszerzenia horyzontów, to włączcie ten album, a nikt z was nie będzie zawiedziony. Golin przemawia do mnie tym, że dumnie reprezentuje szeroko rozumiane podziemie. Nie jest z tych gości, którzy mówią o miłości, grając w białych najkach, które szyły żółte dzieci, jak spali po juwenaliach, bo nie pcha się na afisz. Płyta, o której piszę, jest jego trzecim projektem i cztery lata oczekiwania na powrót po Katakumbach zdecydowanie się opłacało.

Cztery lata to szmat czasu i widać to jak na dłoni. Jeśli ktoś miał wcześniej styczność z Katakumbami, zna się trochę na hip-hopie, to wyłapie bardziej szczegółowe zmiany, jak na przykład lepszą technikę rapowania. Jeśli ktoś nie przywiązuje zbyt wielkiej wagi do takich rzeczy, zauważy co innego. Ten album jest dopracowany w stu dziesięciu procentach. Golin sam przyznał to w wywiadzie dla Mateusza Osiaka: „Jeśli nie jestem w stanie stworzyć czegoś, z czego będę w stu procentach zadowolony, to tego nie robię. Nie widzę siebie w roli kogoś, kto puszcza materiał na siłę, pod presją czasu, byle tylko zaistnieć w rapowym półświatku […]”.
szczerze. I bardzo dobrze. Jeśli jednak mu nie wierzycie, trzymajcie małą ciekawostkę, którą wyłapał jeden ze słuchaczy (szacunek za to odkrycie). Mianowicie, kawałki o tytułach 6, 12 i 18 miejsc to opisy różnych miast, w których Golin był, lub ma zamiar być. W każdym razie okazało się, że kiedy zbierzemy nazwy wszystkich metropolii przedstawionych przez autora, ostatnie litery utworzą… tytuł jego płyty. A wy co, dalej jaracie się jakimś trzynastozgłoskowcem od Adasia Mickiewicza? Ciemnogród…

Poważnie, to dopracowanie słychać na każdym kroku. Zaledwie jedenaście utworów opowiada długą historię podróży, przemyśleń i trafnych spostrzeżeń na temat świata i społeczeństwa. Bo Miasta Krzywych Wież, to nie tylko miejsca. To święty spokój, który doskonale opisuje problem nienawiści pomiędzy ludźmi. To 7 – zbiór przesądów i przekazów o tej, notabene mojej ulubionej, liczbie. To Amo, czyli unikalny kawałek o miłości. To setki fantastycznie przemyconych tekstów, ukrytych aluzji i głębokiej treści, która sprawia, że nie jest to płyta do puszczenia w tle. To płyta do analizowania, wsłuchania się i poznawania. Dlatego wybrałem ją najciekawszym, a nie najlepszym albumem roku. Dlatego nie mówię o niej szczegółowo, żeby każdy mógł w niej swoje szczegóły odnaleźć.

Na koniec wypada jeszcze wspomnieć o warstwie muzycznej, za którą odpowiada głównie szpalovsky. Gość wykonał niesamowitą robotę. Ciężko dobrać pokłady do takiej tematyki, które idealnie wkomponują się w temat, a to, co słyszymy na Miastach, jest majstersztykiem. Pozwala odczuć tę płytę w całości, dosłownie zabiera nas w miejsca, które są na niej przedstawiane. Duży szacunek.

No i cóż, chyba wypada się zgodzić z tym, co Golin nawinął w strong silent type – sprawia że być raperem musi brzmieć dumnie.

Ulubione cytaty:
Błękitna krew nie płynie z wyprutych żył
Inaczej smakuje chleb – taki zdobyty z całych sił

Siedem grzechów społeczeństwa cię wykarmi
Nie samym chlebem żyje człowiek niczym Gandhi

Zbyt młodzi by wypadły im zęby mądrości
Ale zbyt głupi aby ominąć błędy młodości

Całosć można odsłuchać poniżej. Polecam.

Reklamy

9 uwag do wpisu “Najciekawsza płyta 2016: Miasta Krzywych Wież

  1. Głęboko piekarskie teksty. Nie śmiej się z Adasia, tak głupio trochę przy Polakach. I Litwinach. Ostatnio wkręciłem się znowu w dziecięćość, więc wezmę i słuchnę GOLINA. A wkręciłem się przez kogoś, kto może się Tobie spodoba, mianowicie – Bisza z jakimś Radexem (jego ksywa brzmi trochę jak te nazwy z PRL-u typu Butex czy inny tam). Płyta nazywa się Wilczy Humor i jest i inteligentna, i elegancko skrojona w swoim gatunku.

    Kub.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s