Sprawiedliwości (nie) stanie się zadość


Każdy z nas ma czasami pretensje. Do świata, do Boga, do znajomych, do ulubionego zespołu, albo piłkarza, który nie wykorzystał decydującego rzutu karnego (Kuba, i tak Cię uwielbiam). Czasami są to pretensje uzasadnione, czasami nie, ale zawsze są one dobrym powodem do napisania kolejnego tekstu na bloga. Zwłaszcza kiedy ktoś ma do Ciebie pretensje, że zbyt rzadko piszesz teksty na bloga.

Nie ma sprawiedliwości. Jestem tylko ja.
Terry Pratchett, Mort.

Powiedzmy sobie jedno na starcie — życie nie jest sprawiedliwe i nie mam zamiaru biadolić z tego powodu. Nie znoszę biadolenia z tego powodu, a kiedy mi przykro, że moja strona ma tylko 11 (słownie: jedenaście) polubień, zachowuję to dla siebie. Niektórzy mówią, że sprawiedliwość można sobie wywalczyć, wypracować, wyszarpać (niepotrzebne skreślić)… Jest to oczywiście trzeci rodzaj prawdy, czyli gówno prawda, bo czasami jest tak, a nie inaczej i jedyne co możesz zrobić to pieprzyć cały ten świat i jego mechanizmy, zacząć robić to, co lubisz i nie zwracać uwagi na nic innego, poza sobą. Nie, to nie egoizm, tylko właściwy punkt widzenia. Zamiast zadowalać wszystkich dookoła, zacznij zadowalać siebie. Śmiało, warto zostać dupkiem, który żyje po swojemu, nie bój się swojej satysfakcji. Dobra, bo zacząłem jak jakiś Paolo Coelho spod Grudziądza. Przejdźmy do sedna mojego wywodu pt. „jak żyć”. Spory szum (no dobra, szum pokroju dwóch malutkich fal na morzu irlandzkim, tak szczerze mówiąc) wywołała ostatnio wypowiedź biegacza, który miał wyraźny ból części ciała służącej do siadania, płaczącego na facebooku, że nasi piłkarze, którzy tak w zasadzie niczego wielkiego jako reprezentacja nie osiągnęli od pół wieku, otrzymują większe wsparcie od kibiców niż on i jego koledzy — mistrzowie świata w liczeniu motyli bieganiu w kółko po stadionie i skaczący w piach na odległość. Streszczając jego manifest — domagał się, żebyśmy wywiesili parę flag, jak podczas Euro i nieco bardziej niż zwykle przeżywali te, niewątpliwie OGROMNE, emocje związane z jego dyscypliną sportu. Ogółem olałbym sprawę, bo produkowanie się na jej temat ma taki sam sens, jak wypowiedź Pana Marcina Lewandowskiego, ale tak się składa, że przypasowała mi do innego tematu, więc złapałem dwie sroki za ogon, schłodziłem dwie puszeczki cydru i zabrałem się do pisania.

Otóż odpowiadanie Panu Lewandowskiemu mija się z celem. Rozumiem, że jest mu przykro, ale widocznie nie przyjmuje do świadomości podstawowych faktów. To dziwne, bo gość ma 29 lat i trochę świata zjeździł, więc musi być naprawdę wielkim ignorantem, skoro do tej pory nie załapał, że na świecie są rzeczy fajne i fajniejsze i to w tym tkwi cały problem. Ja to rozumiem, a wiosen na karku mam trochę mniej. Umówmy się, facet jest biegaczem, a oczekuje, że jego występ wywoła zainteresowanie pokroju wycieku nagich fotek Natalie Portman do internetu. Nie krytykuję, oczywiście, lekkoatletów, ciekawe zajęcie, ale wybierając taki plan na życie, trzeba być przygotowanym, że będziesz pytany, czy przypadkiem nie jesteś bratem Roberta, tego słynnego piłkarza. Nawet jeśli jesteś mistrzem świata, Europy, Drogi Mlecznej i czegoś tam jeszcze. Piłka nożna to sport, który rozrósł się do niewyobrażalnej skali, ogromny biznes, wydarzenia, które przyciągają na stadion tłum kibiców. Lekkoatletyka pozostanie ciekawostką dla hipsterów, nawet po dwustu takich postach. To jedna z sytuacji, o których pisałem wcześniej. Taka, z którą nie można nic zrobić, więc najlepiej ją zignorować i biegać dalej, skoro się to lubi. Albo nauczyć się biegać z piłką przy nodze, jeśli ma się ochotę na kilka modelek i zakup Bentleya za dwie tygodniówki w lidze angielskiej.

Tak jak pisałem wcześniej, lepiej omijać temat niesprawiedliwości. Biegacz-maruda nie zyskał swoim postem zbyt wiele, bo ludzie dalej mają w czterech literach wyniki jego i jego kolegów. Nie wiem, czy w takim razie warto się rozwijać na temat terrorysty, który pławi się w luksusach, m.in. za pieniądze rodzin swoich ofiar. Nie żartuję. W XX. wieku był taki gość, który zwał się Pablo Escobar. On wybudował sobie prywatne więzienie. Za własne pieniądze, dla siebie i swoich ludzi. Wtedy uważano to za patologię. Dziś większą aferę robi się dlatego, że do prostego ludu dotarła prawda o warunkach, jakie otrzymał morderca od państwa, w nagrodę za #JeSuisParis i posłanie do piachu dwustu osób.


 

a25489c539c715f50951435f78e36d9f

pikio.pl


Tylko już nie wiem, to nadal niesprawiedliwość, czy już skurwysyństwo? No i właśnie tak ten świat wygląda. Nie warto się denerwować, jak mawiał polski wieszcz — szkoda strzępić ryja. Polecam ten punkt widzenia, tak samo, jak plan na weekend: fotel, sixpack i płyta z rapem. Możliwe, że przy nim wytrwam, ale słyszę zza okna, że rozkręca się jakiś mini-festiwal (pod koniec lipca zapraszam na Maryport Blues Festival, tak wtrącając, będzie można tam spotkać sławnego autora Myśli Oprocentowanych, który w przeciwieństwie do niektórych biegaczy akceptuje skalę swojej popularności i chętnie da wam autograf, a nawet i pamiątkowe zdjęcie), więc plany zawsze mogą ulec zmianie, ale wciąż znajdują się w obszarze zapotrzebowania na muzykę, dlatego dzisiaj będzie jej nieco więcej. PS. Czy ja nadużywam nawiasów?

Nie mogło tu zabraknąć legendarnej płyty i kawałka Metalliki.

…mogliście spodziewać się tutaj smutnego rapu…

…mogliście spodziewać się tutaj hipsterskiej muzyki z paroma milionami wyświetleń…

…wiedzieliście, że będzie coś od Gunsów…

…ale The Prodigy się tutaj nie spodziewaliście.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Sprawiedliwości (nie) stanie się zadość

  1. Przyzwoity i krzepiący mnie post!:) Rzeczywiście po co denerwować się o brak sprawiedliwości na świecie, „strzępić ryja’, skoro i tak z tym nie wygramy, sprawiedliwości nie będzie, lepiej skupić się na sobie, otworzyć winko i posłuchać miłej muzyki. Lub coś zjeść! To też polecam 😛
    Z porządkiem świata i tak nie wygramy!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s