Angielska herbatka z prądem


Obijając się od baru do baru zebrałem kolejną dawkę myśli oprocentowanych prosto z Anglii. Jak zwykle mam problem ze wstępem, więc nie przedłużając, zapraszam na podróż po wszystkim, co dzieje się w krainie piwem i tłuszczem, a ostatnio też deszczem, płynącej.

Przez trzy tygodnie zebrało się trochę procentów i trochę myśli. Sam nie wiem czego więcej, ale tym akurat nie trzeba się martwić. Jeśli ktoś chciałby mnie poczytać częściej — założyłem stronę na Facebooku, więc zapraszam po więcej mądrości i głupot.

Nadaję parę dni po Brexicie, którego tak obawia się cała Europa, trzy czwarte świata i mniej więcej pół Wielkiej Brytanii. Całkiem możliwe, że wielką pozostanie jeszcze parę chwil, a później nie będzie ani wielkości, ani Brytanii. W każdym razie wyjście spod buta Pani Angeli i zrzucone kajdany niemieckiej okupacji tak samo, jak i bunt facetów w spódniczkach z północy i tych w połowie rudych z podrabianej Irlandii, nie ożywiło szczególnie mojego miasteczka. Ludzie żyją tak samo, jak żyli wcześniej. Pracują, łowią ryby i piją. Śmieszne jest to, że dopiero po głosowaniu zobaczyłem dwie pierwsze ulotki reklamowe „vote leave”. To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że Ci ludzie się nie przejmują. Zrobili swoje, bo wiedzieli, co chcą robić (okej, z tym można się kłócić, bo szczerze mówiąc, wątpię, czy chociaż 40% głosujących załapało, o co w tym całym referendum chodzi) i już ich to nie obchodzi. Teraz przez kilka dni poczytają w gazetach o „plusach dodatnich i plusach ujemnych”, a potem to już z górki. Mnie też zbytnio to nie obchodzi. Miałem tutaj status gościa, taki sam status będę miał teraz, bo ludzie pracujący zbytnio Anglikom nie przeszkadzają, bez różnicy skąd pochodzą. Cóż, dziwicie im się? Przyjadę, zrobię robotę, którą oni nie chcą się zajmować, zapłacę u nich podatek, kupię ich piwo, być może ich samochód/jedzenie, wszystko. Mają narzekać? Raczej nie. Mają nas deportować? Wątpię, czy zdołaliby załatać tak ogromną dziurę na rynku pracy. Pomijając już fakt, że są troszeczkę leniwi, zwyczajnie zabraknie im ludzi. Ktoś może pomyśleć, że Brytyjczyków pokopało bo dolali sobie czegoś mocniejszego do herbaty. Nieprawda. Nawet widmo odłączenia się Szkocji, zjednoczenia Irlandii, nie zmienia faktu, że podjęli bardzo mądrą decyzję. Pomimo tego, że Ci ludzie nie wiedzieli za czym głosują (obrazek poniżej), zagłosowali właściwie. Mają swój kraj, swoją gospodarkę, wszystko tylko w swoich rękach. Bez odgórnych przepisów, rozporządzeń, sankcji. Gratuluję. To tyle w kwestii Brexitu, który moim okiem obserwatora wywołał większy szum poza wyspami, niż u samych zainteresowanych.

Pisałem o czytaniu gazet, co o dziwo jest bardzo ciekawym i wciągającym zajęciem. Na przerwie w pracy zawsze sięgam po coś, co leży na stole i odkryłem, że mają innowacyjny sposób serwowania informacji. Jedna strona zapełniona jest tekstem, na drugiej cyckami świeci jakaś kobitka, żona pana X, córka pana Y, obojętnie. Ludzie mogą się trochę rozerwać. Powinniśmy coś takiego wprowadzić w Polsce. Na jednej stronie gazeta wyborcza informuje, że Polska jest rajem dla neonazistów…

Śniadanie faszystów #braun #grzegorzbraun #polishboy #Poland #warsaw #warszawa

A post shared by Rafał Otoka-Frąckiewicz (@rafalhubert) on

…na następnej Ola Ciupa pozuje w bikini.

 

Ostatnio przeczytałem, że nasza reprezentacja wygrywa mecze dla Kaczyńskiego, a kolejne sukcesy mogą spowodować nagłą falę nacjonalizmu (klikając w źródło robisz to na własną odpowiedzialność), więc lepiej, żeby nam jak najszybciej wpierdolili. Są to słowa jakiegoś profesorka (a więc z pewnością mądrego człowieka), widziałem, że mają społeczne poparcie, a skoro ktoś może wygłosić taką opinię i nie zostaje jednogłośnie okrzyknięty debilem, to znaczy, że bardziej ogłupić tłumu się nie da. Łączenie przyjemnego z pożytecznym nam nie zaszkodzi, więc można subtelnie wpleść trochę #prolajfu, dla lepszej sprzedaży, chociażby, żeby biedny pan Michnik nie musiał więcej prosić bogatego pana Sorosa o wykupienie gazety, bo sejf świeci pustkami i ośmiorniczek nie jadł od tygodnia. W ogóle czasami kontent wychodzi poza same zdjęcia. W The Sun znalazłem niedawno wywiad z aktorką, która grała kurwę (oj, kurtyzanę) w Grze o Tron. Chyba nigdy więcej nie będę narzekał na zawartość naszych gazet, ba nawet parę sobie tutaj sprowadzę.
Narzekał jednak będę, na nudę. Z każdym dniem odkrywam coraz więcej coraz mniej pasjonujących zajęć na świecie. Przykład — posypywanie chleba mąką. Stoisz. Sypiesz. No i tak przez dwanaście godzin. Rozmawiałem z gościem, który pracował w fabryce puszek. Jego zadaniem było patrzenie na taśmę, po której przesuwały się puszki i szukanie zadrapań, rysek, jakichkolwiek uszkodzeń. Przytoczył pierwszą rozmowę w tamtej pracy:
– Co mam robić?
– Masz dwanaście godzin, żeby przemyśleć całe swoje życie.

Uwierzcie mi, że po paru dniach wykonywania takich zajęć masz w głowie totalny chaos. Wygrzebujesz z głowy coraz głupsze tematy, którymi można zająć myśli na, chociażby pięć minut. Tydzień i już potrafisz płynnie łączyć i przeskakiwać pomiędzy różnymi tematami. Od pomysłu na kupienie sobie czapki ze sztucznymi włosami „na Slasha”, do filozoficznego rozmyślania o znaczeniu koloru majtek Twojej ostatniej dziewczyny. Horror.

Przy takim dumaniu wpadłem na pomysł, jak mogę zrobić z siebie ciekawą osobę. Wiecie, tak, żebym nie musiał się martwić „co mam powiedzieć, gdy zapytają jej rodzice”. Zestaw jak zrobić dobre wrażenie pracując w piekarni?
– Czym się zajmujesz?
– Cóż, chodzę w białym fartuchu i dbam o ludzkie życie.
Super, dla jej rodziny jesteś lekarzem, a nie musiałeś nawet kłamać.

Zestaw dla znajomych/na podryw.
– Co robisz na co dzień?
– Nie śpię po nocach i codziennie mam kontakt z białym proszkiem.
Gratuluję, właśnie zostałeś dilerem/gwiazdą rocka. Nie wiem, co w dzisiejszych czasach wzbudza większy podziw (chyba to pierwsze), ale i tak brzmi lepiej niż piekarz-bloger.

Każdy najbardziej ceni stabilne prace. Mama i babcia zawsze mi powtarzały, żebym „został kucharzem, bo ludzie zawsze będą musieli jeść”. Nie wykorzystały całego potencjału tkwiącego w argumencie „bo ludzie zawsze będą…”. Równie dobrze mógłbym zostać grabarzem, bo ludzie zawsze będą umierać. No, ale idźmy w coś fajniejszego. Zostań aktorem, bo ludzie zawsze będą oglądać filmy. Wystarczy puścić wodze fantazji i w parę minut dostajemy wachlarz sto razy ciekawszych zawodów niż kucharz. Właśnie dlatego postanowiłem zostać pisarzem, kiedy ludzie… przestają czytać książki. Kiedy wyzwania są zbyt łatwe, życie jest zbyt nudne. Czy jest coś gorszego od świadomości, że miało się cholernie nudne życie? Per aspera ad astra. Wracam sypać mąkę na chleb, żebym miał za co kupić odpowiednią ilość alkoholu, potrzebną do oprocentowania myśli, które zagwarantują mi bestseller, a później to już z górki. Willa, basen i modelki. Californication.

Nie narzekają, lubią trudy wąskich przejść, i nie mają zamiaru się nudzić, zapomnij, weź.

It’s such a lonely place for you to be.

Reklamy

17 uwag do wpisu “Angielska herbatka z prądem

  1. Na własną odpowiedzialność przeczytałam myśli tego profesorka od PIS i… spadłam z krzesła. Nie interesuje się za specjalnie polityką, ale ( chyba, że to ze mną coś jest nie tak) no co za głupoty. Za to twój artykuł naprawdę świetny 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Wątpię, tutaj każde wspomnienie o wycofaniu się jest od razu ostro tępione. Prędzej bym założył, że UE się totalnie posypie do tego czasu, bo w zależności od umów Brexit rozłoży się na kilka/kilkanaście lat.

      Polubienie

    • Zapraszam, nie gryzę (a nawet jeśli – jestem szczepiony). 🙂 Jeśli ktoś się nie zgadza, to prędzej się czegoś nauczysz, przytakiwanie nie sprzyja poszerzaniu horyzontów.

      Polubienie

  2. Bardzo ciekawy styl! 🙂
    Mnie Brexit specjalnie nie interesuje – jakakolwiek sytuacja będzie, dostosuję się. I tak nie mam na to żadnego wpływu. To lepsze podejście niż gdybać albo narzekać. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s