Nowoczesna „sztuka” w nowoczesnym świecie


Miałem zacząć od kreatywnego wstępu, ale otworzyłem jakieś niedobre hiszpańskie piwo i moje pomysły uleciały wraz z gazem z puszki. Jako że o odlotach i niedobrych rzeczach będzie dzisiaj sporo mówione (pisane), okazuje się, że cierpienie moich kubków smakowych nie pójdzie na marne. Niedobre piwo, niedobra sztuka, niedobry pisarzyna. Hattrick. Znowu zaatakowała mnie ta pieprzona nowoczesność…

Mówiąc szczerze, nigdy nie uważałem na lekcjach o sztuce, stylach i tym podobnych pierdołach. Ilość tych informacji zawsze mnie przerażała, a myśl o tym, że ta niezwykle istotna wiedza pomoże mi rozpoznać, czym inspirował się autor parapetu na jakimś zamku, niespecjalnie zachęcała do czytania podręcznika pod kołdrą, przyświecając sobie latarką. Nie zamierzam udawać mędrca ani wielkiego fana malarstwa, czy rzeźby. Moja styczność z malarstwem ogranicza się do wyśmiewania sprzedawanych za grubą kasę niebieskich prostokątów na płótnie. Mogę jednak wyróżnić mój ulubiony obraz. Caspar David Friedrich — Wędrowiec nad morzem mgły. Zdjęcie pozwoli laikom skojarzyć to dzieło i przyda nam się później.

wędrowiec

Źródło: Wikipedia. Zacofany malarz z epoki romantyzmu i jego pozbawione wartości artystycznych, prostackie dzieło bez żadnego przekazu.

Poza nim podobał mi się jeszcze obraz jakiegoś drzewka w bibliotece miejskiej – do tego stopnia, że rozważałem wykradnięcie tegoż arcydzieła. Później jednak wytrzeźwiałem i stwierdziłem, że może sobie tam wisieć. Zarówno dla obrazu, jak i dla mnie była to zdecydowanie lepsza opcja.

W ostatni weekend w całej Polsce zorganizowano „noc muzeów”. Jak się domyślacie po wstępie, niezbyt interesują mnie takie rzeczy, ale z braku zajęcia wybrałem się ze znajomymi na to wydarzenie. Krótki, acz intensywny, pobyt w miejscowym muzeum przypomniał mi, dlaczego tak bardzo gardzę nowoczesnością. Od momentu przekroczenia progu wystawy sztuki współczesnej wiedziałem, że jest to idealna inspiracja do kolejnego wpisu z kategorii ból dupy. Żałuję trochę, że nie zdążyłem załapać się na występ jakiejś norweskiej grupy, który prawdopodobnie dałby mi więcej materiału do bóldupienia. Możecie mi wierzyć lub nie, ale nawet ja, mocno wątpiący w ludzkość i ten cały „rozwój”, do chwili, w której zobaczyłem na własne oczy, jak wygląda ten cały performance artystyczny, nie myślałem, że nasza rasa upadła aż tak nisko.

13240731_1037808056288328_5945263924268853398_n

Nowoczesna sztuka w nowoczesnym świecie. Nowoczesne gówno. Postęp, moi kochani, postęp.

Jest to gówno. Sztuczny stolec na kartce papieru, leżący w miejscu, w którym narysowany był jakiś dziwny matematyczny szlaczek (kumpel mówił, że to liczba doskonała, czy coś w ten deseń, informatyk – od razu widać). Będzie trochę bluzgów, ale naprawdę, sytuacja mnie do tego zmusiła. Powiedzcie sami, jak wielkim kretynem i zjebem trzeba być, żeby serwować ludziom gówno na wystawie sztuki? Mili ludzie przy wejściu pobierali złotówkę opłaty za zobaczenie tej wybitnej wystawy. Ja nie wiedziałem, co znajduje się za drzwiami. Oni wiedzieli. Mimo to nie było im wstyd pobierać opłaty, za pokazywanie ludziom pieprzonego gówna. Zresztą nie tylko to było interesującym punktem tej ekspozycji. Szkoda mi było miejsca na karcie pamięci, ale w sali widniało jeszcze zdjęcie nóg faceta, który siedział na kiblu i zdjęcie kobiety z brodą zatytułowane „Ona ma gorącą dupę”. Patrząc na poziom prac, stwierdziłem, że może jednak porzucę pisarstwo i zajmę się innymi rodzajami sztuki, bo zarobię na nich więcej. Mam pełno dziwnych, brzydkich, nijakich, bezsensownych i bezużytecznych zdjęć na telefonie, czy aparacie. Może wysyłając je gdzieś, szybciej zdobędę sławę? Z pewnością znajdę coś równie ciekawego, co skarpetki gościa siedzącego w świątyni dumania. W międzyczasie znalazłem artykuł na portalu Polska The Times, który utwierdził mnie w przekonaniu, że czas zmienić profesję.

screen

Źródło: Polska The Times. Kobieta nawet zostając artystką pozostanie w swoim żywiole. Od przeznaczenia nie da się uciec, mop będzie za nią podążał… 🙂

Skupmy się (he, he) jednak na kupie. Gówno na kartce to kwintesencja totalnego spierdolenia, dewiacji i ogłupienia tego świata. Tak jak mówiłem, nie znam się na malarstwie, ale chyba gdzieś pomiędzy klasycyzmem a kubizmem przemknęła mi pod nosem nowa epoka. Idiotyzm. Jeśli na czymś takim można zarobić, to żałuję, że nie wpadłem na to wcześniej. Nie byłoby problemu ze sprzątaniem na imprezie po kolegach, którzy przesadzili i zaliczyli zgona. Zamiast miski podstawialibyśmy płótno. Za pieniądze ze sprzedaży takiego dzieła urządzilibyśmy kolejną libację. Brzmi jak niekończąca się opowieść i maszynka do trzepania kasy. Skoro zdjęcie kupy może być „nowoczesną sztuką”, to wielu użytkowników Sadistica zaciera zapewne ręce na myśl o tym, ile mogą zarobić. Istnieje szansa, że na swoim koncie mają już materiały, które umożliwią im karierę w artystycznej branży.

Nigdy nie uważałem się za artystę. Jestem zaściankowym blogerem, który co jakiś czas wylewa swoje żale na stronie internetowej. Napisałem kilkanaście wierszy, zapewne przeciętnej jakości. Możliwe jednak, że kiedyś tę stronę będzie odwiedzać nieco ponad 150 osób (chociaż mniej więcej tyle widziałem w muzeum, więc może też jestem swego rodzaju hipsterem), a ja sam sprzedam sporo egzemplarzy książki, którą mam zamiar napisać i wstąpię w poczet „artystów”. Nie wiem, czy chcę, by mnie tak określano, bo w końcu jestem fanem Bukowskiego, ale na pewno będzie mi wstyd, że w tym samym „zbiorze”, tą samą nazwą, określa się ludzi, którzy kładą na kartce gówno i mówią, że to rzeźba. Podobno to w średniowieczu panowała powszechna ciemnota, a ludzie byli głupi i niewykształceni. Cóż, jeśli tak wygląda postęp to ja jednak wolę pozostać ciemnym, nietolerancyjnym chłopem ze wsi. Spójrzcie na mój ulubiony obraz wędrowca. Następnie na zdjęcie z wystawy, którą odwiedziłem. Teraz odpowiedzcie sobie na pytanie, które totalnie wgniotło mnie w ziemię. Quo vadis, świecie?

***

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Podczas wystawy koncert miała jakaś mała, bodajże folkowa kapela. Pani z zespołem grała naprawdę świetną muzykę, chociaż nie przepadam za takim klimatem. Cholera, takich ludzi powinniśmy doceniać. To są artyści. Przejechała tyle kilometrów, żeby zagrać niszową muzykę dla garstki osób i wypadła tak dobrze, że pożegnały ją gromkie brawa. W związku z tym, że ostatnio odbyła się również Eurowizja, uważam, że tacy ludzie powinni nas reprezentować. W końcu jest to chyba coś w rodzaju konkursu promującego region, kraj? Szczerze mówiąc, nie wiem, nie obchodzi mnie ten konkurs. Nie przejąłem się za bardzo Szpakiem, tym czy wygrał, czy nie. Wiadomo, że wszystko kręci się wokół polityki, muzyka również. Posłuchałem jego piosenki na YouTube. Ani mnie nie powaliła na kolana, ani nie rozczarowała. Ot, zwykła piosenka, jakich obecnie wiele. Zmieniają się tylko wykonawcy. Mimo to sądzę, że lepiej zagrać coś ludowego, bo śpiewanie ballady po angielsku na pewno nie pomoże nam w promocji Polski w Europie, ale pewnie nikogo to nie obchodzi, bo ten konkurs, tak jak sama Europa zmierza ku samozagładzie.

Podczas szwendania się między rzeźbami wyniuchałem też stoisko z lokalnym browarem, w który rzecz jasna się zaopatrzyłem. Całkiem smaczne mieli piwa. Od niedawna sporo testuję, sprawdzam smaki różnych małych i większych browarów. Właśnie skończyłem ten hiszpański. Ani mnie nie powalił na kolana, ani nie rozczarował. Wspomnienie feralnej wystawy zadziałało na mnie nieco gorzej, dlatego dzisiaj tak po prostu sobie pójdę i zostawię wam kilka utworów na poprawę humoru. Niestety nie znalazłem w sieci utworów zespołu, który wystąpił podczas nocy muzeów, więc wrzucę coś innego.

Tak, chłopaki z ACDC. Dajcie mi krew tych wszystkich „artystów”. Tutaj coś do pomyślenia. Świetny kawałek o Indiach.

Reklamy

21 uwag do wpisu “Nowoczesna „sztuka” w nowoczesnym świecie

  1. Przyznam szczerze, że za sztuką współczesną nie przepadam. Może jej nie rozumiem, może nie jest dla mnie, może jestem staroświecka… Ale rzeczy jak kupa na papierze – faktycznie mnie nie kręcą. W lutym odwiedziłam Oslo, chciałam zobaczyć muzeum Munch’a, szczególnie słynny Krzyk. Choć nie są to obrazy realistyczne i tak mają wg mnie „to coś”. Akurat w muzuem była też wystawa fotografii Roberta Mapplethorpe. Ok, niektóre zdjęcia były do obejrzenia, portrety i kobiety. Jednak większość zdjęć niestety nie trafiła w moje estetyczne gusta. Zdjęcia homoseksualistów sadomaso, pejdcze w tyłkach, seks oralny i sadomasochistyczne wdzianka. W muzeum Edwarda Muncha… Wystawa nie miała ograniczeń wiekowych, chodzili tam 4-7 letni chłopcy. Nie chcę wiedzieć co te zdjęcia mogły zrobić z ich światopoglądem, dorastaniem i wizją męskości. Tamta sztuka współczesna nie przemówiła do mnie w ogóle.

    Polubione przez 2 ludzi

    • Im bardziej coś jest chore, nietaktowne, niesmaczne, odrażające – tym bardziej jest to popularne. Nie wiem, dlaczego poszło to w takim kierunku, ale to niebezpieczna droga.Niedługo zachwyt nad pięknem będzie uważany, za odchylenie od normy i schorzenie psychiczne.

      Polubienie

  2. AC/DC zawsze dobrze posłuchać 🙂

    Nie nazwałabym tego wszystkiego bólem dupy. Sztuka rodzi się swoimi prawami i my, jako odbiorcy, mamy prawo się na nią wypinać i komentować tak, jak uważamy. Być może za 50 lat ktoś powie, że stolec na liczbie doskonałej był awangardą stulecia, ale póki co, z naszego dystansu wciąż pozostanie stolcem 😉

    Polubione przez 1 osoba

  3. Czapki z głów!! 🎩🎩 Podoba mi się twoje spojrzenie na świat, jest inne w porównaniu innych blogerów. Mimo, że jestem fanem sztuki, to ci przyznam rację z tym, że dzisiejsza sztuka upadła. Kiedyś powstawały o wiele ambitne dzieła, a teraz możemy zachwycać się tylko kolorowymi kwadracikami. 😎
    Nie wiem czy tobie się spodoba mój blog, ale zaryzykuję. Zostawię link.
    madboy337.wordpress.com

    Polubione przez 1 osoba

  4. Celem sztuki współczesnej jest raczej szokowanie i pewien koncept, który przedstawia sam proces twórczy i artystę a nie kunszt, manierę, styl wypracowany pewną ręką i warsztatem cechów. W sztuce współczesnej – abstrakcji, performance i wielu innych chodzi o szok, drwinę, małą refleksję i bunt przeciwko klasyce. To nierozumiany powszechnie fenomen sztuki – „abstrakcja” i dosłownie, i w przenośni. Odejście od wszystkiego, co już zostało pokazane i wykorzystane – klasyczne formy, powrót do nich w późniejszych wiekach, wielka barokizacja z przepychem, romantyczny wyraz duchowości i piękny, taki „do podziwiania” impresjonizm. Powiedziałabym, że ekspresjonizm otworzył nową drogę do rozumienia i pojmowania sztuki – za pomocą nie zmysłów i estetyki a po prostu za pomocą emocji i rozumu. I dalej abstrakcjonizm, przyjmujący różne nurty i odłamy, w którym artysta ma szansę do samowyrażenia i tworzenia sztuki dla sztuki a nie zlecenia. Sztuką współczesną rządzi jakaś idea, cząstka artysty a nie tylko jego fach w dłoni, za który płaci się miliony. Sztuką jest próba zrozumienia tego, wdarcia się w to i tworzenie nowej siatki pomysłów.
    I tak rodzi się słynny Jackson Pollock, tak poznajemy Kazimierza Malewicza, Marka Rothko.. Tutaj mogę też polecić pochylenie się nad dziełem Eugeniusza Get Stankiewicza „Do it yourself”, tak krzykliwe i kontrowersyjne a można rozumieć na kilka sposobów.

    Niemniej jednak, prawdą jest, a przynajmniej w moim mniemaniu!, że sztuka tego typu wyszła już ponad emocje a stała się poniekąd łatwym źródłem interesu.

    Ups, przepraszam, musiałam tak to skomentować.

    Pozdrawiam.

    Polubienie

    • Dopóki jest to Jackson Pollock, jest to dla mnie zrozumiałe. Kiedy sztuka polega na pokazywaniu gówna, albo kopulacji lesbijek, zupełnie tego nie rozumiem. Wszystko ma swoje granice, abstrakcja, wariacja itd. Trzeba uważać, by nie przekroczyć granicy „dziwności” i nie wejść w głupotę. „Do it yourself” – ciekawe, podoba mi się. To cały czas jakaś sztuka. Niestety obecnie wychodzi się poza ramy kontrowersyjności i wchodzi się we wspomnianą głupotę.

      Polubienie

  5. Trochę rozumiem to zbulwersowanie, z drugiej strony całkowicie popieram to, aby celem sztuki nie było jedynie piękno i harmonia, lecz celowe wywoływanie zgrzytu. Być może twórca sztucznej kupy właśnie na taki efekt liczył – na bulwers i zadawanie sobie pytania „quo vadis, świecie, skoro w galerii sztuki oglądamy gówno”. 😉 Nie wiem, ja też jestem ze sztuką raczej na bakier, ale niektóre współczesne prace bardzo mi się podobają. Nie mam tu na myśli kupy 😀

    Polubione przez 1 osoba

    • Myślę, że szokować można na sto innych sposobów. Nie wiem, czy moi znajomi byliby szczęśliwi, gdybym wyciągnął fajfusa na imprezie i tłumaczył, że chciałem wywołać zgrzyt. 🙂

      Polubienie

  6. Pingback: Urodziny bloga. Wywiad z samym sobą | Myśli Oprocentowane

  7. Nie będę się nawet oszukiwał. Nie znam się na sztuce, tym bardziej nowoczesnej i daleko mi do jej krytyka. W większości przypadków jej po prostu nie rozumiem, bo nie wiem jakim cudem, np. opisywane przez Ciebie (nie ma co tu słodzić) gówno, może się komukolwiek podobać, a musi być na to jakieś zapotrzebowanie, skoro takie performance’y się pojawiają. Najbardziej w tym wszystkim szkoda mi tej pani z zespołem, ale z twojej relacji widać, że tylko dla niej można było udać się na tę wystawę. Na temat piwka się nie wypowiem, bo to już w ogóle nie mój konik. Pozdrawiam! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Mnie chyba najbardziej żenuje fakt, że faktycznie jest grupa osób, której się to gówno podoba. Nawet piszą o nim pochwalne elaboraty i rozpływają się nad kunsztem takich perfmormensów. Cos jak z tą sztuką w teatrze, o której jest ostatnio taki szum.

      Polubione przez 1 osoba

  8. Czy lubię taką formę sztuki? Nie. Nawet akceptacja i tolerancja nie zawsze wchodzi w grę. Zgadzam się, że sporo w tym wszystkim szokowania na skróty. Ale z drugiej strony… zauważ, że jedna niepozorna sztuczna kupa zainspirowała Cię do stworzenia zacnej notki z inteligentnymi i bynajmniej nie gównianymi przemyśleniami :> Gdyby więc definiować sztukę tylko przez pryzmat prowokowanych przez nią wartościowych refleksji – to, co oglądałeś, spełniłoby swoją funkcję 😉 Pozdrawiam, żeńska połówka Pary na film 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Ma to jakis sens. Może to jest taki łańcuch pokarmowy? Z gównianej sztuki, robię niezłą sztukę… Chociaż z drugiej strony podłączenie tego dzieła do łańcucha pokarmowego nie brzmi zbyt korzystnie dla mnie. 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s