Pijaństwo majowe


Człowiek nie jest taki, żeby się nie napił. Zwłaszcza w długi weekend. Jak się już napije, to długi weekend może się jeszcze bardziej wydłużyć. Solidarny z pijakami, wracam po tak zwanej majówce. Dołożyłem cegiełkę do rekordowych zysków ze sprzedaży alkoholu i kiełbasek w tym okresie, więc czas porządnie pomarudzić, jak na blogera przystało. Poza marudzeniem będzie też picie, grillowanie i fajna kobitka (znów na końcu, dla niecierpliwych).

Majowy weekend ma to do siebie, że ludzie znikają. Migracje, wszędzie migracje. Korki na wyjazdowej z Warszawy dłuższe niż kolejki po mięso za PRL-u. To dość zabawne, ale też pocieszne, że w całym tym nowoczesnym świecie, w nieustannej pogoni za lepszej jakości życiem, wciąż z utęsknieniem czekamy na moment takiej przerwy, żeby uciec jak najdalej od sojowej latte w Starbucksach. Znaczy – jest nadzieja. Wszyscy, którzy zdołali wyrwać wolne dni u pracodawców (tudzież w obozach pracy, tudzież w Mordorze na Domaniewskiej, chociaż nie wiem, czy z tamtego kołchozu ktoś wyfrunął na majówkę) wyjechali chlać za miasta. No dobra, nie wszyscy chlali. Niektórzy się narkotyzowali. W każdym razie, za miastem. Pechowcy, którzy padli ofiarą tych pierwszych i musieli w pracy zostać, chlali w miastach. No dobra, nie wszyscy chlali. Niektórzy się narkotyzowali. Ja też chlałem. Nie, nie uważam, że jest się czym chwalić, ale lubię to wszechobecne pijaństwo. Przynajmniej raz świat idzie mi na rękę i stara się do mnie dostosować.

Nie wszyscy jednak mieli tyle szczęścia. Jeździłem po wioskach, mniejszych i większych, i o dziwo wszędzie widziałem otwarte sklepy. Pierwszego, drugiego, trzeciego maja. Mogłeś wejść, bez problemu uzupełnić zapasy i dalej iść w tango. Każdy mógł tak zrobić, oczywiście oprócz pracowników tych wiejskich sklepików i stacji benzynowych. Najbardziej jednak dziwiło mnie to, że przed tymi sklepami faktycznie stały samochody, czy rowery, świadczące o tym, że ktoś na te zakupy przyjechał. Znaczy — miał w dupie to, że ktoś tam sterczy, bo akurat mu zabrakło kiełbasy na grilla. Ludzie są oczywiści, to nic nowego. Nie potrafią sobie poradzić z najprostszymi sprawami, takimi jak zrobienie zapasów. Przed długim weekendem specjalnie wybrałem się do sieciówki, żeby zaopatrzyć się na cały czas wypoczynku. Wiadomo, porządny pisarz (tudzież bloger, tudzież pierwszorzędny parodysta literatury) musi dobrze zjeść i popić, zanim puści wodze fantazji. Poza tym musiałem zabić traumę po tym, jak próbując zjeść dobry obiad w Warszawie, o mały włos nie wszedłem do wegańskiej restauracji. Spryciarze dali wielki napis Burger, a dopiero z drugiej strony budynku dodali vegan. Musiałem wyleczyć to dużą dawką mięska.

krolewskie

Wracając do tematu, szkoda, że niektórzy odbierają tę frajdę życia innym. Tak, mam lekki ból dupy, bo sami sobie szkodzimy. Przecież gdyby nikt do sklepów nie chciał przyjść, to nikt by ich nie otwierał. Nawet jeśli Ci prywaciarze są wielkimi pracoholikami i sami stoją za ladą, to można im wysłać sygnał — człowieku, idź do domu, posiedź z rodziną. My już wszystko mamy. Dla nas ogromnym problemem jest zrobienie sobie zapasów żywności na trzy dni. Mój Boże, jak to rozplanować? Jak się do tego zabrać? Od czego zacząć? Nie wiem, jak Ci biedni ludzie poradzą sobie, jeśli przejdzie ustawa o zakazie handlu w niedzielę. Co tydzień stawać przed tak wielkim wyzwaniem, jak zabezpieczenie spichlerzy na dzień święty. Masakra. Nie wiemy ile kupić karkówki na majowe grillowanie, a chcemy bronić demokracji. Z drugiej strony, obchodzimy Święto Pracy, w kraju, w którym rząd rokrocznie okrada pracowników i pracodawców na 26 tysięcy złotych (przy niskich zarobkach). Faktycznie, ludzie pracy mają co świętować. Kraj paradoksów.

Z tym bronieniem demokracji to w ogóle jest niezła heca. Ostatnio włączyłem telewizor, bo o 20 w TVP Info miało być wielkie starcie. Marian Kowalski kontra Mateusz Kijowski. Jeśli nie kojarzycie – wstukajcie sobie w Google, warto. Czekałem z wielkim pudłem popcornu, bo Kowalski potrafi dogadać. Kulturalnie, na temat i trafnie. Wypunktowanie Kijowskiego i jego KOD-u było pewnikiem. Niestety szef obrońców demokracji zrezygnował z konfrontacji z osobą o innych poglądach. Nie byłoby jednak rabanu o tchórzostwo, gdyby nie fakt, że Kijowski wymigał się od starcia, po czym poszedł obrażać niedoszłego rywala w sieci, podając dalej wpisy o treści pokroju: „z takimi ludźmi nie warto dyskutować”. Cóż, dzięki temu przynajmniej dowiedziałem się, jak wygląda ta demokracja, o którą się tak zaciekle walczy. Strach ma wielkie oczy. Rozumiem, że Pan Marian to chłop tęgi i silny (były kulturysta), ale jeszcze nie widziałem, żeby komuś na wizji, w studiu, wpierdolił. Jak to się mówi albo masz jaja, albo jajka. Dobra, dość już o polityce. Musiałem się wyżalić, bo ominęło mnie prawdopodobnie najciekawiej zapowiadające się wydarzenie w ostatnim czasie. Osobiście najchętniej bym od polityki uciekł jak najdalej. Politycy walą mnie piąchą w twarz na każdym kroku. Mogliby w końcu dać sobie spokój. Bardzo spodobał mi się komentarz na profilu Nowoczesnej, która zapraszała ludzi na wielki marsz 7 maja (tak się składa, że to dzisiaj). Jakiś gość pod ogłoszeniem napisał: wzięlibyście się w końcu do roboty, zamiast łazić po mieście. Piękne słowa.

Zostawiłbym cały ten cyrk za sobą i zamienił się z tym gościem. Kto popiera? Koniecznie kliknijcie +4, bo cała galeria jest nie-sa-mo-wi-ta.

Z marzeń szybko wyprowadziła mnie jednak rzeczywistość.

reklama

No cóż, majówka się skończyła, zaczęły się komunie. Wszystko płynie swoim rytmem. Już piąty miesiąc 2016 roku za nami. Niby szybko, a jednak bardzo wolno. Zwłaszcza jeśli się zastanowię się ile pożytecznych rzeczy zrobiłem przed, w trakcie i po majowym weekendzie. Słabo to zestawienie wygląda. Chociaż, żeby nie stawiać siebie w tak złym świetle, przyznam, że wpadłem na pomysł. Chciałem napisać książkę: Pamiętnik Pijaka. Zorientowałem się jednak, że to dość niefortunny tytuł. Oksymoron. Wyobrażacie sobie „Pamiętnik Pijaka”? Z drugiej strony to dobry pomysł. Wziąć kilkaset pustych stron, ponumerować dni, dorzucić ładną okładkę i sprzedawać coś takiego. Czysty biznes. Widziałem, że kiedyś dużą popularnością cieszyła się książka, którą ludzie kupowali tylko po to, żeby ją w „kreatywny” sposób zniszczyć. Nie rozumiem tego fenomenu, ale był to bestseller. Może mnie też by się to udało, ale na razie nie jestem jeszcze na tyle rozpoznawalny, żeby się na to porwać. Pozostaje mi próbować zbierać wspomnienia z pijaństwa. No w końcu komunie, a to dobra okazja, żeby się napić z rodzinką. Co prawda ja na żadną zaproszenia nie mam, ale profilaktycznie za wszystkie te pobłogosławione dzieciaczki… Zawsze znajdzie się jakiś powód do wyżłopania przynajmniej piwa. Człowiek próbuje być trzeźwy, planuje spokojny wypoczynek, a tu dzwoni kumpel, że przyjeżdża. Skoro już przyjeżdża, to ugościć trzeba, co zrobić.

Dzisiaj będzie rapowo, bo rock mnie ostatnio dołuje, a wstyd mieć doła w taką pogodę. Poza tym zbliża się lato, więc wraca nadzieja. Bo wiem, że w końcu poderwę latem dziewczynę, co lubi oldschool, na równi stawia lateks z winylem. Kandydatki mogą przesyłać zgłoszenia (CV + zdjęcie) na e-mail: myslioprocentowane@gmail.com.

Póki jeszcze mogę, nacieszę się jednak romansem. To nie jest tak, że co dzień myślę tylko o tym, ale, jak za długo chodzę trzeźwy, wtedy słyszę głosy. Świetny kawałek o pijaństwie właśnie.


MĘSKA CZĘŚĆ BLOGA.

Kobiety mogą sobie pójść, chyba że lubią cycki. Aczkolwiek patrzenie na ideały z telewizji może wpędzać w kompleksy. Zupełnie niesłusznie rzecz jasna, wszystkie jesteście piękne.

No i obiecane cycki. Podobno aktorka, podobno gra w Wikingach. Nie wiem, nie oglądam. Pokazał mi ją kolega, bo spodobała mi się jego tapeta na telefonie. Trzeba przyznać, że gdyby lubiła oldschool, na równi stawiała lateks z winylem, to rozważyłbym jej kandydaturę. Okej, nawet gdyby nie lubiła, to bym rozważył.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s