Wiosenna sielanka


Nie tak dawno, w chwili przerwy, wspominałem o wiośnie. No to dziś będzie wesoło, kolorowo i wiosennie. Bez przedłużania, bo już się rozpisałem, a zapomniałem o wstępie. Zapraszam do lektury.

Wiosna nadchodzi. Jeszcze niedawno napisałbym: wiosna nadeszła, ale drobna ulewa kilkukrotnie dopadła mnie bez wyrzutów sumienia, więc na razie powstrzymam się z tak zdecydowanym stwierdzeniem. Wiadomo jednak, że prędzej czy później to się stanie i raczej nie doczekamy się kolejnych opadów śniegu w majówkę. Wiosna ma to do siebie, że niektórych zachwyca, a niektórych przeraża. Przeraża chyba głównie tych, którzy na dźwięk tego słowa zaczynają sobie liczyć ile słojów widać na ich pniu życia. Zachwyca chyba głównie tych, którzy potrafią odnaleźć coś dającego szczęście w kwiatkach, motylach i ładnie wyglądającej chmurce. Dodałbym do tego jeszcze dwie grupy. Pierwsza – ci, którzy cieszą się z wiosny jedynie dlatego, że jej przyjścia oznacza odejście zimy, o czym czytałem ostatnio u Laika. Po części rozumiem ten tok myślenia, jednak do mojego bardziej pasuje druga grupa, czyli whatever. W ogóle nie zwracam uwagi na pory roku ani na ogólnie panujący porządek ich przejść i następstw. W moim umyśle funkcjonują dwie „pory” zależne od pogody:

1. Piździ jak w kieleckim.
2. Pogoda na browar.

To dość wygodny podział. Ktoś mi mówi: stary, wiosna idzie! Patrzę za okno, widzę ten ponury wygląd nieba i sobie myślę: jaka wiosna do cholery, jak tam piździ jak w kieleckim. To również wygodna pomoc w zakupach. Jedni kupują buty zimowe, letnie, wiosenne, jesienne. Kurtki ciepłe, polarowe, przejściowe, zimowe, przewiewne. Ja, kiedy wynurzam się na zakupy, koncentruję się na jednym zagadnieniu: żebym nie zamarzł lub żebym się nie przegrzał. Możecie uznać, że to oczywiste, ale już kilkukrotnie spotkałem ludzi, którzy odłożyli fajną kurtkę, bo była jesienna, a nie zimowa. Pal licho z tym, że na pewno by w niej nie zamarzł. Przecież idzie zima, więc nie można kupić kurtki na jesień. No ale cóż, business is business, jakby ograniczyć ludziom wybór do, przykładowo, mojego pojmowania to ktoś straciłby kupę pieniędzy. Analogiczna sytuacja w przypadku nowych podręczników. Zawsze się śmieję, kiedy zarządza się zmianę podstawy programowej i wszystkie stare książki trzeba wyrzucić do kosza. Po wszystkim, we wrześniu, okazuje się, że stara książka różniła się od nowej jednym zadaniem na każdej stronie i jestem pewien, że nikt nie byłby głupszy, gdyby akurat tego zadania zrobić nie mógł. Dla ogólnej wygody będę się jednak posługiwał tradycyjnym podziałem roku.

Ogólnie jednak cieszę się, że nadchodzi ta szeroko pojmowana „wiosna”. W końcu rzadko kto woli śnieg od słońca. Naprawdę nie lubię zimy. Głównie dlatego, że jest irytująca. Niby wszystko wygląda pięknie, pokryte białym puchem, niby to czas świąt, ale jednak… nie da się normalnie funkcjonować w zimę. Podczas zwykłego wyjścia do sklepu można się przeziębić albo odmrozić dłonie. Na dworze nie postoisz, bo pada, a jak nie pada to wieje. O ile bardzo lubię szarość (ciężko było mi zafascynować się jakimś nurtem artystycznym, dopóki nie odkryłem brutalizmu, jak ktoś sobie wklepie to hasło w Google to raczej na sto procent zrozumie, dlaczego lubię nawet ponury klimat), to zimą jest ona aż nazbyt przytłaczająca. Wyobrażacie sobie funkcjonować w świecie, w którym przez dziewięć miesięcy trwa zima? Matko. Naprawdę można stracić chęć do życia. Tymczasem wiosna kojarzy się z #dobrązmianą. Piwo wreszcie jest zimne dlatego, że sklepowa wyjmuje je z lodówki, a nie dlatego, że zamarzło, zanim zdążyliśmy je otworzyć. Nie zajeżdża szronem, idealnie dopasowuje się do przygrzewającego słońca. Można pokopać piłkę z tymi, którym jeszcze chce się oderwać od siedzeń foteli przy biurkach i wstać raz na jakiś czas z kanap. W końcu wiosna kojarzy się też ze sportem – a jakże. Z wnętrza domów wyłaniają się zmotywowani piękną pogodą ludzie, którzy postanowili zmienić swoje życie i zostać fit (lub po prostu nadążać za modą i zostać fit). Anna Lewandowska i Ewa Chodakowska na chwilę zostają odstawione na półkę, bo do biegania, bądź chodzenia z kijkami (tak zwany nordic walking) nie potrzeba porad specjalistek. Swego czasu też myślałem o tym, żeby zostać fit. Nie to, żebym się kompletnie nie ruszał, ale nie stosowałem żadnych treningów. Trochę pobiegałem, ale nie ma co oszukiwać natury. Na boisko wyjść mogę zawsze, jednak zdecydowanie preferuję tak zwany student walking. Zobrazuję.

studentwalking

źródło: demotywatory.pl

Jako że w ostatnim czasie wychodzi sporo ciekawych projektów muzycznych, trafił mi się dziś numer opisujący moją osobę. Ambicja nie pozwala mi leżeć, lenistwo nie pozwala wstać. Niech to będzie moja wymówka.

Pozdrawiam jednak wszystkich biegaczy i sportowców. Powodzenia w byciu fit człowiekiem, czy to dla mody, czy to dla zdrowia. Ja pozostanę przy swoim, dla mnie wiosna ma smak zimnego piwa w plenerze i dobrej pizzy na cienkim cieście. Żeby jednak nie było, że jestem zrzędliwy pryk, który poza truchtaniem po boisku siedzi przed komputerem i marudzi, wybrałem się na poszukiwania wiosennych pozytywów. Podobno jest to czas, kiedy przyroda budzi się do życia. Zdaje mi się, że mogę to potwierdzić, a nawet zgłosić do odpowiednich organizacji odkrycie nowego gatunku rośliny. Cud stałem się faktem, modlitwy zostały wysłuchane. Odnalazłem… drzewo piwne.

12966011_1018448434890957_571260898_n

Zaskakujące odkrycie polskiego badacza – drzewo piwne istnieje i właśnie kwitnie wydając na świat pierwsze owoce.

Dla obrońców przyrody – jestem odkrywcą, nie stworzycielem tego cudu natury. Kocham Polskę. Za piwne drzewa. Za to, że gdy szedłem torami, jakiś starszy gość zatrzymał samochód, żeby spytać się, czy przypadkiem nie planuję popełnić samobójstwa. Za babcię, która zarzucając młodzieży brak kultury i wychowania, bo nie ustąpili jej miejsca, zwyzywała ich od chamów, prostaków i idiotów. To takie moje migawki z wiosny. Zaczynam się bać, że chwile opuszczenie tego kraju będzie miało odwrotny od zamierzonego wpływ na moją wenę. Liczyłem, że za granicą nad morzem poczuję się jak Hemingway. Tymczasem patrząc na to, ile tematów dostarcza mi życie tutaj, wena może odpłynąć razem ze mną. To skoro już o odpływach, na zakończenie. Zwykle wiosna kojarzy się również z czasem miłości. W końcu nie bez powodu mówi się, że „koty się marcują”. Jako że jak zwykle muszę być inny, ja zakochiwałem się (tak poważnie) przeważnie jesienią. Czyli na odwrót. Wtedy, kiedy serca zamarzają, moje się roztapia. Kiedy lód się topi, moje zamarza. Wcześniej tak o tym nie myślałem, ale może to właśnie to niedopasowanie było powodem wielu rozczarowań, których można było uniknąć, jeśli traktowałbym pory roku tak jak każdy. Trzeba zacząć baczniej obserwować przyrodę. Może znajdę nie tylko kolejne piwne drzewa, ale i odpowiedzi na wiele pytań.

Tak w ogóle miałem dodać ten post wczoraj, tak jak przeważnie to robię, w niedzielę. Stwierdziłem jednak, że często piszę w dziwne dni. Bloga założyłem we Wszystkich Świętych, wczoraj jak wiadomo – kolejna rocznica. Jako że post trochę wesoły, to nie wypada. Zresztą, 10.04 to również data urodzin mojej mamy. Ma kobieta w życiu pecha, bo teraz nie wypada jej świętować.

Czas na pozytywne zakończenie. Jaki jest największy plus wiosny? Do tej pory więzione pod jeansami i ciepłymi spodniami kobiecie nogi wreszcie ujrzą światło dzienne. Spódniczki, szorty i życie staje się piękniejsze. Specjalnie dla Was drogie Panie, na zakończenie — brodacze o nogach.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Wiosenna sielanka

  1. A ja nie lubie wiosny, albo raczej przedwiośnia. Szaro, buro, zimno i piździ. Wszyscy się „budzą do życia” gruchają, tiutają a mnie szlag trafia bo z czego tu się cieszyć jak – właśnie- nie wypada ubrać zimowej kurtki i marznę w przejściowym płaszczyku. Wolę jesień. Tą późną jesień- wtedy można mieć piekną bohemiczną depresję. I nikt nie pyta „a dlaczego??”.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s