Pogromcy mitów: faceci są prości



Pradawna prawda, którą znają nie tylko wszyscy mieszkańcy naszej planety, ale również małe, zielone ludki z kosmosu (mistrza Yodę, jeśli czyta, pozdrawiam) – kobiet nie da się zrozumieć. Niejeden próbował, niejeden uważał, że zrozumiał, ale nikomu się to nie udało. Ileż to prześmiewczych obrazków, kawałów i anegdot na ten temat wymyślono… Powszechnie uznaje się więc, że płeć piękna jest zbyt trudna do rozszyfrowania, a tok myślenia mężczyzn to zero-jedynkowy kod prosty jak oni sami. Jest to oczywiście totalna bzdura.

Zarówno mężczyznę, jak i kobietę można pojąć tak łatwo, jak obsługę Nokii 3310. Wystarczy tylko trochę wysiłku, chęci i rozumu. W zupełności wystarczy. Problem najczęściej leży w tym, że człowiek-konsument potrzebuje instrukcji obsługi, którą ktoś za niego sporządzi. Poznajesz pannę w barze, a ona przy drugim drinku wymienia Ci listę rzeczy, które ją denerwują, które lubi, które możesz jej robić, których nie możesz jej robić, wszystkie defekty, możliwe aktualizacje i modyfikacje, całą gamę zastosowań. Cóż, byłoby to z pewnością ciekawe rozwiązanie aż do momentu wprowadzenia go w życie. Wówczas facet:
a) uznałby ją za wariatkę i uciekł
b) uznałby ją za totalną wariatkę i uciekł
Poza tym to zabija całą magię ukrytą w poznawaniu danej osoby. Kiedy wszystko masz podane na tacy i wyjaśnione — przestaje to być interesujące. Ludzi interesują zagadki, teorie spiskowe, wszelkiego rodzaju tajemnice, bo trzeba przy nich główkować, myśleć, szukać rozwiązania — to nas fascynuje i pochłania do reszty. Często chodzi również o wyjątki od reguły, czyli kobiety, które albo nie chcą być zrozumiane, albo są zbyt skomplikowane przez przerost ambicji, wartości, ego i wszystkich innych składników, oprócz intelektu rzecz jasna. Coś jak pięciokilogramowa muffinka. Kusi wyglądem i nadzieniem, każdy chciałby jej zasmakować, ale gdy zacznie pochłaniać kolejne warstwy czekolady w końcu dojdzie do przesytu zostawiając ten niezwykły obiekt przyjemności i rozkoszy w spokoju. Takiej kobiety nie da się zrozumieć, bo ona sama nie rozumie siebie i już dawno pogubiła się w labiryncie własnej osobowości. Podobnie jest oczywiście z mężczyznami. Niektóre kobiety liczą na to, że dostaną „gotowca”, niektórzy faceci zatracają się w swojej tajemniczości (dla płci przeciwnej jest to ponoć pociągające) i robią z siebie Zagadkę Einsteina. Niestety dla nas, natura stworzyła to tak, że to facet powinien szybciej odkryć kobietę i zarazem odkrywać siebie przed nią. Właśnie dlatego przyjęło się, że mężczyźni tylko mężczyźni są prości w pojęciu.

W rzeczywistości wszyscy jesteśmy prości. Cywilizacja wychowuje nas w tym samym duchu, przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Z czasem oczywiście zmieniają się wartości, na wynik zmiany czasu. Tak jak niegdyś każdy chłopiec marzył o tym, by zostać niepokonanym rycerzem, tak teraz marzą o karierze sławnego piłkarza. Tak jak niegdyś każda dziewczynka chciała być księżniczką, tak teraz marzy o… byciu księżniczką — naszych czasów. Czyli jakąś Beyonce. Albo chociaż Dodą. No dobra, o marzeniu o byciu Dodą nigdy nie słyszałem (i bardzo dobrze, to oznacza, że jest jeszcze nadzieja dla młodego pokolenia), więc niech będzie tylko Beyonce.

Kobiety są jednak chyba trochę bardziej zróżnicowane. Tak mi się wydaje. W zależności, jakie czasopismo czytają i którą wyciskającą łzy boliwijską telenowelę oglądały, mają różne marzenia, ideały i wyobrażenia o sobie. Nie każda kobieta chce być jak swoja matka, czy babcia, nie każda chętnie przyjmuje ich zainteresowania i poglądy. Mężczyźni najczęściej jako wzór wszelkich cnót stawiają sobie ojca i dziadka. Być może wynika to z genów, być może z roli, jaką odgrywają w naszym życiu. Dziewczyny w młodości są zwykle uczone przez seniorki rodu czynności ważnych, przydatnych — i tylko takich, a świat rozrywek poznają głównie przez towarzystwo. Chłopców seniorzy uczą co prawda zbijania desek, w celu stworzenia super domku na drzewie albo reperowania samochodu, czy cieknącego kranu, ale oprócz tego np. oglądają wspólnie mecze. Z pozoru niewiele znacząca czynność, jednak najlepiej dowodzi istnieniu pewnego schematu. Mężczyzna chce zostać piłkarzem. Kiedy zdaje sobie sprawę, że mu to nie wyjdzie, chce by piłkarzem został jego syn więc zaszczepia w nim miłość do futbolu, do ulubionego klubu. Mężczyzna chce mieć zajebisty samochód. Kiedy zdaje sobie sprawę, że mu to nie wyjdzie, chce by zajebisty samochód miał jego syn, więc zaszczepia w nim miłość do samochodów. Mężczyzna chce mieć boską sylwetkę. Kiedy zdaje sobie sprawę, że picie piwa litrami nie pomaga w osiągnięciu tego celu, pije dalej, bo nic więcej mu nie pozostało. I mówi synowi, żeby tego nie robił. Chociaż dobrze wie, że będzie robił dokładnie to samo. Tak działa męski świat.

W tym całym sporze o zrozumienie najbardziej bawi mnie jednak opinia o tym, że wszyscy mężczyźni są tacy sami. Czytaj: wszyscy mężczyźni to pozbawione duszy pijawki żywiące się na sercach niewinnych kobiet, a ich jedynym atutem jest pindol zwisający między udami. Niezależnie od tego, czy jesteś chłopakiem, czy dziewczyną, spotkałeś/aś się z taką opinią nieskończoną ilość razy. Dyskredytowanie facetów pod względem uczuciowym zawsze mnie bawiło. Jeszcze bardziej bawiło mnie to, że poglądy te wygłaszają prawdziwe „damy” niczym nieustępujące tym gościom bez duszy. Czasami nawet gorsze. Jako facet czuję się taki sam jak moi kumple — tak samo lubię piwo, tak samo lubię pogadać o durnych rzeczach, tak samo lubię piękne kobiety i tak samo potrzebuję uczuć i emocji w swoim życiu. Nie wiem, dlaczego z reguły przyjęło się, że mężczyźni to dranie nieliczący się z tym, co czuje kobieta. Świat bardzo niesprawiedliwie podzielił winę. Kiedy kobieta zrani mężczyznę, przechodzi to zwykle bez większego echa. Kiedy mężczyzna zrani kobietę, jest to wielka afera, warta łańcuszka plotek, filmów i książek. Kiedy facet zachwyca się ciałem modelek i aktorem jest szowinistyczną świnią śliniącą się na widok wymodelowanych cycków i poprawianego nosa. Kiedy kobieta zachwyca się wyglądem aktorów i sześciopakami z pierwszych stron gazet jest to jak najbardziej naturalna reakcja. Najgorzej, gdy miłośnik zgrabnych kształtów jest w związku. Partnerki zwykle nie odróżniają „miłości dla oka” od zwykłej miłości i przez całe życie zadręczają się, że nagle w drzwiach zjawi się Pamela Anderson, dla której ich ukochany straci głowę. Drogie Panie. Uspokoję was. Dla nas bardzo ważna jest sfera marzeń, to priorytet dla każdego mężczyzny. Dlatego, jeśli Twój facet mówi Ci, że jesteś najpiękniejsza na świecie, a potem z zachwytem patrzy na Emily Ratajkowski, uwierz, że nawet gdyby zapukała do waszego domu z pewnością wybrałby Ciebie. Piękne modelki są dla nas piękne głównie dlatego, że są nieosiągalne. Kiedy są w naszym zasięgu cały czas pryska. Być może dlatego światowe gwiazdy mają romanse i ciągle się rozwodzą.

Czy więc jesteśmy prości? W pewnym, dobrym, sensie tak. Problem w tym, że kiedy mówi się o męskiej prostocie, to jedynie w złym kontekście.

Na koniec mam do kobiet specjalną prośbę. Drogie Panie, nie utrudniajcie nam poznawania siebie. Przyjęliśmy do wiadomości, że w naturze to my mamy to robić. Dajcie się poznać i uwierzcie, że nie każdy mężczyzna jest egoistą bez uczuć, nawet jeśli macie po takich bolesne wspomnienia. Być może ten, kogo bierzecie za egoistę ma takie same wspomnienia z kobietami i swoim zachowaniem próbuje uniknąć powtórki tak samo, jak wy.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Pogromcy mitów: faceci są prości

  1. „wszyscy mężczyźni to pozbawione duszy pijawki żywiące się na sercach niewinnych kobiet, a ich jedynym atutem jest pindol zwisający między udami.” – zgadza się, przy czym rzeczony pindol nie jest żadnym atutem, a jedynie cechą wspólną, którą kobieta wykorzystuje z równie wielką przyjemnością, jak facet cycki. Wygłaszając tę opinię wcale nie uważam siebie za niewiele więcej wartą „damę”, bo odwracając Twój argument – być może właśnie mam tak kiepskie wspomnienia i usiłuję uniknąć powtórki.
    Kobiety również są proste, zazwyczaj potrzebują one takiego samego zestawu co i mężczyźni – uczucie, wsparcie, bezpieczeństwo. Tak jak sam napisałeś – wystarczy tylko odrobina wysiłku i chęci. Niestety mam wrażenie, że jeśli chodzi o wysiłek, większość mężczyzn to jednak zadeklarowane lenie, które wolą ładną dupę na jedną noc niż poznanie kobiety na dłuższy okres czasu. Zdarza się też, że w ramach swojego lenistwa są skłonni utrzymywać relację z kobietą, czerpiąc z jej dobrodziejstw (relacji, nie kobiety, choć można to też tak rozumieć), nie dając w zamian nic więcej poza swoją czasową obecnością i właśnie wspomnianego na początku pindola. Ale tu już widzę równą winę lenia, jak i ślepej kobiety.
    Jak to mówią: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a raczej od tego, czego kto w życiu doświadczył 🙂

    Pozdrawiam 🙂
    p.s. czyta się przyjemnie, będę zaglądać 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s